filozofia dla dzieci, literatura

Filozoficzne lektury na start – 5 propozycji

filozoficzne książki dla dzieci

Filozoficzne lektury dla dzieci – czy w ogóle istnieje coś takiego? W ostatnich latach na rynku literatury dziecięcej pojawiło się kilka serii „filozoficznych książek”. Są one jednak, jeśli sugerować się opisami wydawców, przeznaczone przede wszystkim dla dzieci szkolnych. A co z najmłodszymi maluchami? Czy z nimi nie warto filozofować? A może nie da się jeszcze zrobić tego w oparciu o książki? Czy po prostu brakuje odpowiednich dla tego wieku propozycji literackich?

Jestem przekonana, że warto filozofować już z maluchami w wieku przedszkolnym. Co więcej, można znaleźć świetne lektury filozoficzne dla dzieci w tym wieku. Trzeba tylko umieć je wybrać, pamiętajać, że książka nie musi mieć filozofii w tytule, żeby miała dużą wartość jako inspiracja do wspólnych rozważań. Nie musi nawet być przez samego autora pomyślana jako lektura filozoficzna. Przedstawię Wam dziś kilka propozycji dla najmłodszych filozofów – przedszkolnych, a czasem nawet mniejszych.

Wszystkie te książki czytaliśmy już z dwuipółletnią Bobaską. Na pewno nie z każdym maluchem uda się to tak wcześnie – to zależy od tego, na ile dziecko jest w stanie się skupić. Przyjmuje się, że dzieci do 3 rż. koncentrują się na maksymalnie 15 minut, ale to się nie musi zawsze sprawdzać (szczególnie przy czytaniu! – więcej na ten temat w TYM TEKŚCIE). Poza tym spora część maluchów nie bardzo lubi słuchać i na tym etapie woli książki, które angażują też w inny sposób (np. aktywnościowe albo z okienkami). O ile jednak dziecko koncentruje się już na dłuższym tekście, nie będzie raczej „za małe” na żaden z tytułów, o których tu przeczytacie. Jeśli więc czytasz dziecku trochę dłuższe książki, te propozycje powinny dobrze sprawdzić się jako filozoficzne lektury na start 🙂

1) A.A. Milne, Kubuś Puchatek

Puchatek wsadził łebek do nory i zaczął wołać:

– Hej, jest tam kto?!

Z głębi nory dał się słyszeć rumor, a potem zapadła cisza.

-To, co powiedziałem przed chwilą, było: Hej, jest tam kto?! – zawołał Puchatek donośnym głosem.

-Nie! – zabrzmiała odpowiedź z wewnątrz. Po czym ten sam głos dodał: Nie wrzeszcz tak. Słyszałem cię zupełnie dobrze za pierwszym razem.

-Do licha – rzekł Puchatek – czy tam naprawdę nie ma nikogo?

Kubusia Puchatka znają wszyscy. Obecnie wiele dzieci bardziej może z bajki Disneya niż z książki, ale i wersja książkowa nie traci na popularności. Regularnie pojawiają się nowe wydania oryginału. Dziwne, że nie jest on raczej wymieniany wśród „filozoficznych książek dla dzieci”. Przewertowałam internet w poszukiwaniu zestawień takich tytułów i w żadnym z nich nie znalazłam przygód Misia o Bardzo Małym Rozumku. Czy winny temu sam autor, który nadał swojemu bohaterowi ten niesprawiedliwy przydomek, czy wytwórnia Disneya, bo pominęła lub uprościła wiele dialogów i filozoficznych smaczków, czy dzieje się tak, bo oczekujemy, że filozofia musi zawsze kręcić się wokół bardzo doniosłych pytań – nie wiem. Faktem jest, że Kubuś jako nauczyciel filozofii jest kompletnie niedoceniany – a niesłusznie.

Książka Milne’go pełna jest logicznych zagadek i paradoksów, nieoczywistych pytań, znaczących i dających do myślenie nieporozumień i dwuznaczności oraz ciekawych obserwacji (choć nie zawsze wyrażonych wprost). A sam główny bohater zupełnie nie jest głuptasem, jak się o nim mówi. Przeciwnie – jest najprawdziwszym filozofem, który jak Sokrates wie, że nic nie wie. Kubuś jest w moim przekonaniu najtrudniejszą lekturą spośród tych, które tu wymieniam. Na pewno jednak jedną z najważniejszych, które można czytać małym dzieciom.

2) Leszek Kołakowski, Kto z Was chciałby rozweselić pechowego nosorożca

Nosorożec więc, jak wiecie, nie umiał fruwać, i bardzo się tym smucił. Wstydził się przyznać innym nosorożcom i nosorożkom do tego zmartwienia, bo zauważył, że tamci wcale się tym nie martwili. A przecież nie umieli fruwać tak samo jak on, więc powinni by tak samo się martwić…

Historia o pechowym nosorożcu, który nie umiał fruwać, napisana przez znanego polskiego filozofa profesora Leszka Kołakowskiego jest mi szczególnie bliska. W oparciu o nią i przedstawienie o tym samym tytule prowadziłam wielokrotnie dla pracowni filozoficznej EUREKA warsztaty dla dzieci w Teatrze Rampa. Przygody nosorożca są fantastyczną inspiracją do rozważań na temat naszych ambicji. Czym są marzenia? Czy warto dążyć do celu nawet, jeśli wydaje się on bardzo trudny do osiągnięcia? Z czego wynika to, że niektóre rzeczy nam się udają, a inne nie? Lektura książki może też zachęcić do rozmów o życzliwości, samotności, wytrwałości, o byciu wyjątkowym. Autor, opisując zmartwienia i wnioski nosorożca, posługuje się też dedukcją – a więc mamy dodatkowo sporo logiki. Jednym słowem jest to doskonała lekcja filozofii zarówno dla dzieci, jak i dla ich rodziców 🙂

3) Wojciech Widłak, seria Wesoły Ryjek

– Tato, a właściwie jakiego koloru są liście? – zapytałem.

Tata siedział na ławce i coś czytał, więc nie odpowiedział mi od razu. Musiałem powtórzyć, a i tak tata wyglądał, jakby nie zrozumiał.

– Jakiego koloru? – powtórzył i w końcu odpowiedział: – No przecież widać, Ryjku, że są kolorowe.

– Ale tak naprawdę! – powiedziałem – Jaki kolor mają naprawdę?

Wojciech Widłak, autor popularnego Pana Kuleczki, stworzył także serię, która w moim przekonaniu nadaje się dla jeszcze młodszych czytelników. Jej bohaterem jest sympatyczny prosiaczek o wdzięcznym imieniu Wesoły Ryjek. Bohater serii w każdym rozdziale opowiada nam jakieś zdarzenie z życia swojego, mamy, taty i żółwia przytulanki. Nie są to jakieś niesamowite przygody, ale całkiem zwyczajne, codzienne sprawy. Takie jak pieczenie ciasta, robienie zakupów, rysowanie laurki dla mamy albo kartek z choinkami, spacery czy układanie się do spania. Ryjek jest jednak bardzo wnikliwym obserwatorem, obdarzonym wielką ciekawością świata i skłonnym do głębokich przemyśleń. Dzięki temu zwykłe zdarzenia okazują się nie tylko zabawne, ale też bardzo pouczające i często odkrywają przed czytelnikiem filozoficzne treści.

Niektóre rozdziały książki to prawdziwe perełki, które podejmują, w nieoczywisty sposób, kluczowe zagadnienia filozoficzne. Można doszukać się w nich rozważań o względności czasu czy problemu istnienia i istoty rzeczy. Ryjek nadaje się idealnie jako pierwsza „filozoficzna” lektura malucha – rozdziały są krótkie i napisane w bardzo przystępny sposób. Jest też po prostu świetną książką. Gorąco polecamy (Bobaska i ja)! 

4) Jujja i Tomas Wieslander, seria Mama Mu

– Zgasiłem światło, ma się rozumieć! – Pan Wrona. – To najszybszy ze wszystkich sposobów sprzątania.

– To przecież oszukaństwo, Panie Wrono.

– Oszukaństwo?! Co taka krowa może wiedzieć! Widzisz jakieś śmieci? Czy może nie widzisz żadnych śmieci!?

– Przecież nic nie widzę – odparła Mama Mu.

– Czyli zgadza się! – zawołał Pan Wrona.

Seria o Mamie Mu i Panu Wronie jest bardzo dobrze znana polskim czytelnikom. To też zdecydowanie jedna z naszych ulubionych lektur. Uwielbiamy ją przede wszystkim ze względu na wyraziste postacie głównych bohaterów, powiedzonka Pana Wrony, niestandardowe pomysły Mamy Mu i prześwietne dialogi. Nasza Bobaska niektóre części tej serii zna na pamięć! A ja doceniam też bardzo, jak sprytnie wplecione są tu refleksje na najróżniejsze tematy. Można się doszukać i psychologii i filozofii przyrody i porządnej metafizyki.  Wszystkie części przygód Mamy Mu i Pana Wrony są świetne, ale nie każda będzie równie ciekawą inspiracją do wspólnych rozważań. W moim przekonaniu jako lektury filozoficzne dla dzieci najlepiej sprawdzają się: Mama Mu sprząta, Mama Mu na huśtawce i Mama Mu nabija sobie guza.

5) Toon Tellegen, Nie każdy umiał się przewrócić i Urodziny prawie wszystkich

– Myślisz, wiewiórko, że my się kiedyś skończymy? – zapytała mrówka pewnego razu.

Wiewiórka popatrzyła na nią w osłupieniu.

– No wiesz, tak jak kończy się przyjęcie – wyjaśniła mrówka. – Albo podróż.

Książki Toona Tellegena są wyzwaniem intelektualnym nie tylko dla dzieci, ale i dla rodziców. Opowiadania zawarte w obu powyższych tytułach są bardzo abstrakcyjne. Opisywany przez autora świat zwierząt, zamieszkujących zwariowany las daleki jest od logicznych praw, które porządkują nasze dorosłe myślenie. Zdarzenia i motywy działania bohaterów wydają się dziwaczne, niemożliwe, a czasem zupełnie bezsensowne. Czytamy tu o lwie, który przestraszył się sam siebie i rzucił do ucieczki, o słoniu, któremu wiatr odwiał trąbę, żółwiu, który marzył o tym, żeby zaryczeć, czy ryjówce, która sprzedawała zwierzętom urodziny. Bohaterowie obu książek bardzo dużo rozmyślają też nad sprawami, nad którymi my – dorośli – zwykle się nie zastanawiamy. Albo wydają nam się oczywiste albo w ogóle nie przyszłyby nam do głowy. Innymi słowy, zwierzęta Tellegena zadają sobie pytania filozoficzne. Kwestionują to, co zwykle bezrefleksyjnie się przyjmuje, pytają o to, co rzeczywiście jest możliwe, a co niemożliwe. Mają nawet lęki egzystencjalne.

Dla dorosłego czytelnika fantastyczną lekcją filozofii jest też to, w jaki sposób bohaterowie ze sobą rozmawiają. Jak poważnie się nawzajem traktują. Nie bagatelizują i nie oceniają tego, co mówi druga osoba, nie odrzucają niczyich rozterek jako dziwacznych czy bezzasadnych. Warto się temu poprzyglądać – może nauczy nas to trochę, jak rozmawiać z naszymi małymi filozofami. I to nie tylko wtedy, kiedy podejmujemy z nimi poważne metafizyczne kwestie.

A Wy znacie jakieś ciekawe filozoficzne lektury dla dzieci? Jeśli tak, koniecznie podzielcie się nimi w komentarzach 🙂

Jeśli już wybraliście fajne książki, ale nie wiecie jak się zabrać do filozofowania na ich temat to może pomocny będzie ten wpis.

Tagged , , , , , , , , , , ,
Subscribe
Powiadom o
guest
4 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Kasia
Kasia
1 rok temu

Super post! Mam nadzieję, że będzie więcej takich postów. I fajnie by było gdyby pojawiło się tu trochę „gotowców dla rodziców”, podpowiedzi na który fragment zwrócić uwagę i jakie pytania zadać. Czasem po całym męczącym dniu w pracy i po wolnym czasie spędzonym w domu przy garnkach i pralce (czyli przy braku wolnego czasu) wieczorem głowa pracuje na tyle źle, że nie zawsze zwracam uwagę na to co czytam i pewnie przegapilabym nie jeden ciekawy fragment😉

Magda
Magda
1 rok temu

Bardzo ciekawy wpis. Na przyszłość możesz dodawać kilka zdjęć ze środka książek.