filozofia dla dzieci

Filozofia dla dzieci czyli o metodzie Lipmana

warsztaty filozoficzne

Słyszeliście o warsztatach filozoficznych dla dzieci, ale nie bardzo potraficie sobie wyobrazić, jak to wygląda? A może chcielibyście zapisać swoje dziecko na takie zajęcia? Tylko nie jesteście pewni, czy to nie za wcześnie. Dziś będzie o tym, jak można uczyć filozofii dzieci i młodzież. Przede wszystkim chcę Wam pokazać, że zajęcia z filozofii są fajne i, że warto. A oprócz tego podpowiem, jaki jest dobry wiek, w którym dziecko może w nich uczestniczyć.

Jak można uczyć filozofii?

Zajęcia z filozofii mogą być prowadzone na dwa sposoby. Jednym z nich są tradycyjne wykłady. Z oczywistych przyczyn jest to metoda przeznaczona dla trochę starszych uczestników. Korzysta się z niej w niektórych szkołach – sama tak byłam uczona filozofii w liceum. Jest to też podstawowa forma zajęć na uczelniach wyższych. Wykłady wygłaszane są często także przy okazji różnego typu imprez naukowych i organizowane przez placówki kulturalne. Można znaleźć także takie przeznaczone dla młodzieży, a nawet dzieci. Nie będą to jednak raczej dzieci młodsze niż w wieku szkolnym.

Coraz częściej zastępuje się wykłady warsztatami. Podstawowa różnica między wykładami a warsztatami jest taka, że pierwsze od uczestników wymagają jedynie słuchania, a drugie – aktywnego udziału. To jest i trudniejsze i łatwiejsze. Trudniejsze, bo uczestnicy mają więcej do zrobienia. Łatwiejsze jednak, bo nie wymaga aż tak dużej umiejętności koncentracji – łatwiej skupić się na rozmowie, w której się uczestniczy niż na czyimś monologu. Z tego powodu warsztaty filozoficzne przeznaczone są również dla młodszych dzieci.

Metoda Lipmana

Filozofia dla dzieci (P4C) to pomysł amerykańskiego profesora, Matthew Lipmana, realizowany już od lat 60-tych. W Polsce metoda Lipmana nadal nie jest dobrze znana. Przede wszystkim dlatego, że wciąż niewiele jest miejsc, gdzie w ogóle prowadzi się zajęcia z filozofii dla dzieci i młodzieży. U nas filozofię wciska się studentom kierunków humanistycznych jako „odchamiacz”. Na wcześniejszych etapach edukacji wciąż jej brak. Licea i gimnazja oferujące lekcje filozofii są bardzo nieliczne. W szkołach podstawowych takich lekcji w ogóle ich nie ma. A szkoda.

Metoda Lipmana wzięła się stąd, że zauważył on, iż studenci nie potrafią myśleć krytycznie i umiejętnie wyrażać swoich poglądów i opinii. Jak stwierdził, okres studiów to już zbyt późny moment, żeby tego uczyć. Student powinien taką umiejętność nabyć wcześniej. Dlatego warto uczyć myślenia logicznego i prowadzenia dyskusji już od najmłodszych lat. A najlepszym narzędziem do tego jest filozofia. Jest bowiem nauką najszerszą i wypracowała środki służące właśnie tym celom.

Jeśli czytaliście moje wcześniejsze wpisy, to na pewno widzicie, że te ogólne założenia zupełnie zgadzają się z tym, co myślę. Za filozofowanie warto się brać od dziecka. Jeśli nie z innych przyczyn, to co najmniej dlatego, że w ten sposób uczymy je, by potrafiło spojrzeć na pewne rzeczy krytycznie i nie było tak podatne na manipulację (więcej pisałam o tym TUTAJ). I dlatego dobrze, jak rodzice filozofują z dziećmi. A co z zajęciami? Czy one wnoszą jakąś dodatkową wartość? Czy nie wystarczy, jak filozofujemy w domu? W moim przekonaniu filozoficzna edukacja domowa jest podstawą. Warsztaty dają jednak pewne możliwości, których w domu nie mamy.

Jak wyglądają warsztaty filozoficzne

Przedstawię Wam w punktach te cechy warsztatów filozoficznych prowadzonych metodą Lipmana, które wydają mi się najważniejsze.

1. Dzieci wychodzą z ławek

Uczestnicy zajęć nie zajmują miejsc w ławkach, jak na tradycyjnej lekcji. Siedzą wszyscy razem, w kręgu. A prowadzący razem z nimi. Ta teoretycznie błaha zmiana bardzo wpływa na atmosferę oraz relację prowadzącego do uczestników. A także relacje pomiędzy uczestnikami. Nie ma prymusów z pierwszej ławki i kolegów z ostatniej. Wszyscy są współtwórcami zajęć. Każdy jest w tym samym stopniu zaproszony do rozmowy. Warsztaty z filozofii polegają bowiem nie na czym innym, jak na prowadzeniu dialogu.

2. Rola prowadzącego nie polega na przekazywaniu wiedzy, ale na moderowaniu dyskusji

Zmiana układu sali odzwierciedla odmienną niż w przypadku wykładu rolę prowadzącego. Jego zadaniem nie jest przedstawienie uczestnikom określonego zbioru informacji. Zamiast tego powinien zachęcić ich do rozpoczęcia rozmowy i pomóc ją podtrzymywać. W zależności od grupy wiekowej oraz stopnia zaawansowania i zaangażowania uczestników będzie miał więcej lub mniej do zrobienia.

Przy zupełnie małych dzieciach wygląda to zwykle tak, że prowadzący zadaje konkretne pytania, a dzieci próbują na nie odpowiadać. Często, zwłaszcza na początku, nie przychodzi im jeszcze w ogóle do głowy, że warto słuchać tego, co mówią pozostali uczestnicy. Trzeba wtedy pokazywać dzieciakom, jak ich wypowiedzi wzajemnie się do siebie mają. Czyli powtarza się co chwilę: „Popatrz, to co mówisz, wydaje się podobne do tego, co powiedział X. Myślisz, że sie tutaj zgadzacie? A co myślą pozostałe osoby?” albo „Widzicie, X i Y mówią chyba coś przeciwnego. Czy można pogodzić to, co mówią?”.

W przypadku zaawansowanych starszaków zdarza się, że prowadzący nic prawie nie mówi. Uczestnicy dyskutują ze sobą, a prowadzący słucha i, jeśli trzeba, pilnuje porządku dyskusji. Na koniec podsumowuje jedynie to, co zostało powiedziane w trakcie zajęć: jakie problemy były poruszane, jak się do nich ustosunkowywano, czy były kwestie sporne, jakie przytoczono argumenty. Jeśli takie były, to również do jakich doprowadziło to wniosków.  

3. Nie ma ściśle określonego tematu i przebiegu zajęć

Dyskusja podejmowana w trakcje warsztatów opiera się na zaprezentowanej na początku lekturze. Starszakom można już czytać krótkie fragmenty tekstów filozoficznych. W przypadku maluchów będzie to literatura dziecięca. W idealnej sytuacji, jeśli grupa jest wystarczająco „mocna” prowadzący pyta, o czym był tekst, a uczestnicy sami nazywają poruszone w nim tematy i problemy. I rozpoczynają rozmowę na ich temat. Zwykle jednak, przynajmniej na początku i z młodszymi dziećmi, prowadzący zadaje dodatkowe pytanie, żeby zainicjować dyskusję.  

4. Celem jest zaangażowanie uczestników w rozmowę

Zakłada się, że wszyscy uczestnicy zajęć maja wszelką potrzebną do udziału w dyskusji wiedzę. Poruszane tematy są bowiem tematami filozoficznymi. Czyli z jednej strony ważkimi i trudnymi. Z drugiej jednak nie wymagającymi wiedzy szczegółowej. Kiedy rozmawiamy o szczęściu, wolności czy miłości każdy ma coś do powiedzenia – jakieś doświadczenia albo przemyślenia, którymi mógłby się podzielić.

5. Udział w rozmowie ma kształtować umiejętność logicznego myślenia i wyrażania własnych opinii

Nauczyciel nie powinien wybierać najlepszych wypowiedzi ani zaznaczać czy forsować swojego zdania. Nie chodzi o to, żeby znaleźć właściwe odpowiedzi na stawiane na zajęciach pytania. Chodzi o to, żeby dzieciaki uczyły się wzajemnie słuchać, dostrzegać związki logiczne pomiędzy różnymi wypowiedziami i wyciągać wnioski. A także – żeby próbowały wyrażać swoje zdanie i budować argumenty na rzecz przedstawionych tez.

Kto może uczestniczyć w warsztatach filozoficznych?

Program filozofowania z dziećmi (P4C) kierowany jest do uczniów na wszystkich poziomach nauki, począwszy od 5-latków. Z doświadczenia wiem, że dziecko pięcioletnie, jeśli będzie zainteresowane, z powodzeniem potrafi aktywnie uczestniczyć w warsztatach. Warunkiem jest to, żeby chciało.

Zdarzyło mi się prowadzić warsztaty filozoficzne nawet dla mniejszych dzieci – najmłodsi ich uczestnicy mieli 3 lata. To było bardzo ciekawe doświadczenie, ale nie powiedziałabym, że zakończone sukcesem 😉 Pewnych etapów związanych z rozwojem intelektualnym dziecka nie da się przyspieszyć. Trzylatek nie jest jeszcze w stanie skoncentrować się na tyle, żeby uczestniczyć w dyskusji. Może, oczywiście, odpowiadać na pytania nauczyciela. Trudno jest mu jednak skupić się na tym, co mówią koledzy. Jego uwaga jest mimowolna. I bardzo przyciągają ją wszelkie poboczne zdarzenia.

Umiejętności komunikacyjne takich maluchów też są jeszcze dość ubogie. Trzylatki mówią i nawet potrafią opowiadać. Dłuższa wypowiedź na abstrakcyjny temat jest jednak zwykle poza ich zasięgiem. Warsztaty filozoficzne służą oczywiście temu, żeby umiejętności komunikacyjne rozwijać, ale w ramach dostępnych dzieciom w danym wieku możliwości.

To nie oznacza, że z trzylatkiem nie można filozofować. Można, a ja uważam, że warto. Na tym etapie rozwojowym lepiej to jednak robić w sytuacji jeden-na-jeden. Wtedy dziecku znacznie łatwiej się skupić. Jeśli jesteś rodzicem trzylatka, możesz z nim próbować porozmawiać w filozoficzny sposób o czytanej książce. Albo po prostu o czymś, co Wam akurat przyjdzie do głowy. Masz wtedy ten komfort, że sam wybierasz dobry moment na filozofowanie – widząc, w jakim nastroju i formie jest dziecko. I biorąc pod uwagę to, czy najzwyczajniej w świecie jest zaciekawione. Takiej możliwości nie ma w przypadku warsztatów.

Czego nie uczą warsztaty?

Filozofowanie z dzieckiem w domu wystarczy, by rozbudzić jego ciekawość świata, uczyć wnikliwego przyglądania się zdarzeniom i zjawiskom. Jest też doskonałym sposobem, by wyrabiać umiejętność logicznego myślenia. Warsztaty filozoficzne pokazują dodatkowo, jak własne przemyślenia konfrontować z cudzymi. Ich uczestnicy uczą się dostrzegać związki logiczne pomiędzy wypowiedziami różnych osób, wyrażać własne zdanie w sposób zrozumiały dla rozmówców. Zaczynają dostrzegać, że nasz stosunek do czyichś opinii nie powinien wynikać z sympatii do danej osoby albo jej braku. A także to, że można się z kimś nie zgadzać, ale odnosić do jego przekonań z szacunkiem.

Typowe warsztaty filozoficzne, prowadzone zgodnie z metodą Lipmana, nie uczą jednak filozofii. Jeśli myślisz o takich zajęciach dla swojego dziecka, bo chciałbyś żeby poznało historię myśli filozoficznej, znane stanowiska światopoglądowe czy terminologię, to możesz się rozczarować. Oczywiście, w tekstach czytanych na początku warsztatów pojawiają się pewne pojęcia filozoficzne, które prowadzący wyjaśnia uczestnikom. Mogą to być też – w przypadku starszych uczestników – oryginalne teksty filozofów. Jakaś wiedza z zakresu filozofii zostaje więc siłą rzeczy przekazana w trakcie zajęć. Nie jest to jednak ich celem.  I nie jest to na pewno wiedza systematyczna. Z tego powodu, jeśli zależy Wam na znajomości teorii, to powinniście poszukać raczej wykładów albo odpowiednich lektur.

O ile umiejętność logicznego i krytycznego myślenia powinno się wyrabiać jak najwcześniej, o tyle na teorię filozofii nigdy nie jest za późno. Co ciekawe, sam Platon uważał, że człowiek powinien brać się za filozofię dopiero na koniec życia. Osobiście uważam jednak, że można to robić znacznie wcześniej. Wykłady i lektury stanowią świetne uzupełnienie dla warsztatów, bo mogą inspirować do rozmowy. Może więc sięgniecie razem z dzieckiem po ciekawe książki – filozoficzne i takie, co filozoficzne nie są, ale dobrze się o nich rozmawia? Obiecuję w jednym z przyszłych wpisów zaproponować Wam jakąś listę ciekawych propozycji.

Więcej o tym, jak wyglądają warsztaty filozoficzne prowadzone metodą Lipmana przeczytacie TUTAJ. A jeśli ciekawi Cię, jak rozwija się filozofia dla dzieci (P4C) na świecie, to TUTAJ znajdziesz wywiad z dyrektorem IAPC (Instytutu Postępu Filozofii dla Dzieci).

fot. Volodymyr Hryshchenko/unsplash.com

Tagged , , , , , , , , , , ,
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments